Idea tzw. skin boosterów pojawiła się w Korei – jako kolejny ważny etap wielostopniowej pielęgnacji skóry, z której słyną Azjatki. Ich formuła została opracowana po to, aby maksymalizować efektywność nakładanych w kolejnym kroku kremów i innych kosmetyków pielęgnacyjnych, a także wzmacniać właściwości ochronne skóry. Miało to być coś więcej niż popularne azjatyckie emulsje czy tonik – booster nie tylko przygotowuje skórę do nałożenia kremu, ale też poprawia wchłanianie zawartych w nim składników aktywnych i wzmacnia jego działanie, powodując, że skóra szybko staje się promienna, świeża, gładka i wzmocniona. Obecnie „boosterami” nazywa się lekkie preparaty bogate w starannie wyselekcjonowane składniki aktywne, które pobudzają właściwości ochronne skóry (a dokładnie naskórka), zapewniając jej w ten sposób młodość, jędrność i odpowiednie nawilżenie. To na przykład witamina C w wysokim stężeniu, antyoksydanty, kwas hialuronowy czy cenne dla skóry minerały.
Zwykle skład jest dosyć minimalistyczny – tutaj chodzi przede wszystkim o bardzo precyzyjne i skuteczne działanie wzmacniające.